NEIL YOUNG, CZYLI W POSZUKIWANIU ZŁOTEGO SERCA

Mariusz Orłowski

NEIL YOUNG, CZYLI W POSZUKIWANIU ZŁOTEGO SERCA

Był rok 1979, kiedy na prywatce u Artura po raz pierwszy usłyszałem w całości wydany rok wcześniej słynny album „Nightflight to Venus” grupy Boney M. Wcześniej znałem z radia większość kawałków z tej płyty, ale żaden z nich nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia jak „Heart of Gold” – utwór autorstwa Neila Younga zamykający longplay. Tę właśnie płytę oraz kilka innych wraz z gramofonem marki Mister Hit przyniósł na prywatkę nasz klasowy kolega Józio. W tym czasie nie miałem oczywiście bladego pojęcia o tym, kim jest ów Neil Young – twórca tej znakomitej kompozycji. Nie było jeszcze Internetu… Miałem 14 lat i – jak autor piosenki – byłem poszukiwaczem serca ze złota, jednak Ewa przestała się mną interesować. Niestety…

Dopiero kilka lat później, gdy trafił w moje ręce album „Déjà vu”, odkryłem grupę Crosby, Stills, Nash and Young, którą współtworzył Neil Young. W 1990 roku dostałem od innej Ewy polską edycję albumu „Live it up”. Zespół grał już w tym czasie bez Younga i lata swojej świetności miał za sobą. Zresztą, i czasy były już inne. Nie wraca nic…

Ponad 30 lat później trzymam w swoich dłoniach kompaktową płytę Neila Younga, którą jest wydany pierwotnie w 1972 roku słynny album „Harvest” z utworem „Heart of Gold”. Historia zatoczyła koło. I chociaż nie byłem nigdy w Hollywood czy Redwood, ani nawet w San Francisco, zestarzałem się w poszukiwaniu złotego serca. Czapki z głów przed (Neilem) Youngiem – poetą prawdy…

Koniec i bomba.

A kto czytał, ten trąba!

Lublin, luty 2013

YouTube Preview Image