CIEKAWOŚĆ – PIERWSZY STOPIEŃ DO… FILOZOFII

Mariusz Orłowski

CIEKAWOŚĆ – PIERWSZY STOPIEŃ DO… FILOZOFII

Pochwała ciekawości to tytuł podręcznika do edukacji filozoficznej w szkołach ponadgimnazjalnych autorstwa Jacka Wojtysiaka, wykładającego m.in. dydaktykę filozofii profesora KUL. Książka ukazała się w 2003 r. nakładem Społecznego Instytutu Wydawniczego „Znak”.

Czym Pochwała ciekawości różni się od innych, nawiasem mówiąc, niewielu na rodzimym rynku, podręczników do filozofii? O oryginalności książki decyduje przede wszystkim jej konstrukcja, która sprawia, że podręcznik ma charakter wielofunkcyjny. W zależności od aktualnych potrzeb ucznia i nauczyciela, książkę J. Wojtysiaka można traktować jako zachętę do filozofii, podręcznik do tzw. wprowadzenia do filozofii, słownik podstawowych pojęć i problemów filozoficznych lub antologię tekstów klasyków filozofii. Pochwała ciekawości – jak słusznie zauważa w przedmowie do książki Michał Bardel – nie powiela chybionego dla ponadgimnazjalnej dydaktyki filozoficznej ujęcia historycznego, nie jest kolejnym zarysem historii filozofii. Uniknięcie takiego błędu stało się możliwe prawdopodobnie dlatego, że autor podręcznika jest nie tylko pracownikiem naukowym wyższej uczelni, ale przez kilka lat uczył filozofii również w liceum.

Układ treści podręcznika został podporządkowany w tym wypadku kluczowym problemom podejmowanym przez główne działy filozofii. Kolejne rozdziały książki Pochwała ciekawości zostały poświęcone najważniejszym dyscyplinom filozoficznym: metafizyce (ontologii), epistemologii (teorii poznania) i aksjologii (teorii wartości), a poprzedza je wprowadzenie pt. Mądrość, w którym autor wyjaśnia, czym jest filozofia oraz dokonuje systematyzacji filozoficznych pytań, tradycji, metod poznania i dyscyplin.

Każdy z trzech głównych rozdziałów książki składa się z pięciu podrozdziałów. I tak w rozdziale pierwszym – Metafizyka, czyli co jest – odnajdziemy podrozdziały poświęcone kolejno zagadnieniom: nicości i bytu, wielości i jedności, Boga, uniwersaliów i konkretów, możliwości i faktyczności. W rozdziale drugim – Epistemologia, czyli co wiadomo – J. Wojtysiak podejmuje problemy takie, jak: doświadczenie i wiedza, wątpienie i pewność, umysł, intencjonalność, prawda. Natomiast w rozdziale trzecim – Aksjologia, czyli co warto – autor koncentruje swą uwagę na wartościach takich, jak: godność, wolność, dobro (i zło jako opozycja wobec dobra), piękno oraz sens życia.

Wszystkie podrozdziały posiadają identyczną strukturę. Rozpoczynają się krótkim zagajeniem, które ma na celu zaintrygowanie i zainspirowanie czytelnika do dalszych rozważań danego problemu. Następująca po nim Próba namysłu jest najczęściej esejem (jednorazowo przybiera formę parodii debaty filozoficznej), który służy pogłębieniu tematu rozważań. Następnie czytelnik zostaje odesłany do tekstu źródłowego, zamieszczonego w aneksie Z dziedzictwa myśli. Zadaniem zamieszczonych tu fragmentów słynnych tekstów filozoficznych jest przybliżenie czytelnikowi sposobu, w jaki z prezentowanym problemem radzili sobie najwięksi europejscy myśliciele. Każdy z tekstów poprzedza krótka nota biograficzna na temat jego autora, a zamykają zestawy pytań i zadań.

W kolejnej części, zatytułowanej Podstawowe pojęcia i poglądy, autor podręcznika dokonuje wyjaśnienia najważniejszych terminów i prezentuje główne stanowiska filozoficzne związane z omawianym problemem. Następnie szczypta logiki w części Zanim rozstrzygniesz i wreszcie, zamykająca każdy podrozdział, część pt. Bez komentarza, ukazująca odbicie problemów filozoficznych w literaturze (jest to najczęściej wiersz lub fragment prozy).

Uzupełnienie całości stanowią, korespondujące z tematyką danego podrozdziału, reprodukcje obrazów (szkoda, że wyłącznie czarno-białe), humorystyczne rysunki Marii Makuch oraz portrety i fotografie słynnych myślicieli.

Na uwagę zasługuje fakt, iż książka J. Wojtysiaka została wysoko oceniona przez recenzujących ją wybitnych filozofów. Zdaniem W. Stróżewskiego, autor Pochwały ciekawości w komunikatywny sposób, dostarczając czytelnikowi wiedzy o wszystkich dziedzinach filozofii, prezentuje omawiane problemy w różnym świetle i ukazuje możliwość różnorodnych ich rozwiązań, nie ograniczając się do jednej szkoły filozoficznej. W poszukiwaniu odpowiedzi na postawione pytania J. Wojtysiak odwołuje się do rozmaitych tradycji: filozoficznych i religijnych (chrześcijańskich i niechrześcijańskich). Widać to chociażby na przykładzie podejścia do problemu ludzkiego cierpienia. Szukając wyjaśnienia i uzasadnienia jego istnienia w świecie, autor odwołuje się kolejno do poglądów europejskich filozofów: Seneki, św. Augustyna, św. Tomasza, Leibniza, Schopenhauera, religii Dalekiego Wschodu (buddyzm) oraz religii biblijnych (judaizm i chrześcijaństwo). Na zakończenie swego wywodu stwierdza, że poczucia sensu cierpienia i nadziei na wyzwolenie nie muszą być pozbawieni również ateiści, gdyż problem cierpienia sprowadza się do dwóch biegunów: „pozytywnego bieguna akceptacji albo negatywnego bieguna odrzucenia”.

Wszechstronność prezentacji omawianych przez J. Wojtysiaka zagadnień, z którymi boryka się filozofia, przedstawianie problemów z różnych punktów widzenia i ukazywanie różnych możliwości ich rozwiązania – to cechy charakterystyczne całego podręcznika Pochwała ciekawości. Trudno w takich okolicznościach nie przyznać racji T. Gadaczowi, który stwierdza w swej recenzji, iż książka J. Wojtysiaka, rzetelnie przekazując wiedzę, jest jednocześnie świadectwem naukowej pasji jej autora.

Do zalet publikacji z całą pewnością zaliczyć wypada również problemowy układ treści, zamieszczenie tekstów źródłowych oraz pytań ułatwiających ich analizę. Wszystko to sprawia, że podręcznik Pochwała ciekawości spełnia standardy dydaktyki XXI wieku – jest na wskroś nowoczesny, a jednocześnie przyjazny dla czytelnika. Służyć może jako pomoc dydaktyczna w edukacji filozoficznej prowadzonej zarówno w ramach odrębnego przedmiotu, jak i ścieżki edukacyjnej. Z całą odpowiedzialnością można polecić go również jako pomoc w pogłębianiu zagadnień poruszanych na lekcjach języka polskiego, historii i wiedzy o kulturze.

Jacek Wojtysiak, Filozofia. Pochwała ciekawości, Społeczny Instytut Wydawniczy „Znak”, Kraków 2003, ss. 296.

Pierwodruk: „Ad Rem. Pismo WODN w Lublinie” 2005, nr 6, ss. 35-37.

WSPOMNIENIE O NIEZWYKŁEJ SZARYTCE

MARIUSZ ORŁOWSKI

WSPOMNIENIE O NIEZWYKŁEJ SZARYTCE

Książka Siostra Stanisława Andronowska i jej ekumeniczne dzieło. Lubelska Szarytka we wspomnieniach nierzymskokatolików ma charakter zbioru wspomnień o postaci-symbolu lubelskiego ekumenizmu. Do utrwalenia na papierze swoich wspomnień o tej legendarnej już rzymskokatolickiej zakonnicy udało się nakłonić zarówno duchownych, jak i świeckich, reprezentujących różne nierzymskokatolickie środowiska wyznaniowe, którzy znali lubelską Szarytkę osobiście.

Siostra Stanisława Andronowska urodziła się 12 czerwca 1905 r. w Bowsku (łot. Bauska) – mieście w południowej części Semigalii na Łotwie, położonym niedaleko granicy z Litwą. Młoda Stanisława jakiś czas przebywała w Wercholesiu koło Kobrynia. Przed wybuchem I wojny światowej rodzina Andronowskich przeniosła się do Chocimia na Besarabię, a stamtąd do Lublina. Gdy w toku działań wojennych w 1915 roku do Lublina miały wkroczyć wojska austriackie, rodzina Andronowskich została ewakuowana przez władze carskie do Rosji – na Kaukaz. Do Lublina Andronowscy powrócili dopiero w 1922 roku.

Stanisława Andronowska była córką Marii z Korsaków (zm. 31 marca 1939 r.) i Stefana (zm. 11 lutego 1925 r.) Andronowskich. Ojciec Stanisławy Andronowskiej pełnił m.in. funkcję naczelnika Wydziału Portowego w Rydze, a po powrocie w 1922 r. rodziny Andronowskich do Lublina – naczelnika Urzędu Skarbowego Podatków i Opłat Skarbowych w tym mieście. Natomiast jej dziadek – Jan Korsak – był uczestnikiem powstania styczniowego, a brat – porucznik Bohdan Andronowski – dostał się do niewoli sowieckiej w 1939 roku i został zamordowany na Białorusi.

Stanisława Andronowska uczęszczała do Gimnazjum Sióstr Urszulanek w Lublinie, a po maturze podjęła – na Uniwersytecie Lubelskim (późniejszym KUL) – studia z zakresu filologii klasycznej, których ostatecznie nie ukończyła.

W 1929 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo (siostry szarytki) w Warszawie. Po ukończeniu szkoły pielęgniarskiej pracowała w Szpitalu Praskim pw. Przemienienia Pańskiego. Pracując w szpitalu, przeżyła obronę stolicy we wrześniu 1939 roku i niemiecką okupację. Jesienią 1943 roku siostra Stanisława z grupą 40 dziewcząt, dla których prowadziła kursy z zakresu gospodarstwa domowego, przeniosła się do Domu ks. Boduena. W marcu 1944 roku została skierowana do pracy w Szpitalu św. Wincentego à Paulo (szpital sióstr szarytek) przy ulicy Staszica w Lublinie. W 1945 roku włączyła się do pracy charytatywnej prowadzonej przy parafii pw. Nawrócenia św. Pawła na ulicy Dąbrowskiego (obecnie Bernardyńskiej). Zajmowała się niesieniem pomocy samotnym matkom i osobom starszym. Pełniła też obowiązki referentki ds. ekumenizmu przy Kurii Biskupiej w Lublinie.

W 1976 roku przeszła na emeryturę i zamieszkała w mieszkaniu należącym do sióstr szarytek przy ul. Bieruta (obecnie Lwowskiej). W 1993 roku, z racji podeszłego wieku, została przeniesiona do Zakładu Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo przy ulicy Tamka w Warszawie, gdzie spędziła ostatnie lata swego życia.

Ta niezwykła postać, bezgranicznie oddana lubelskiemu ekumenizmowi, zmarła 25 stycznia 1999 roku w wieku 94 lat. Jej ciało złożono na cmentarzu rzymskokatolickim w Lublinie przy ul. Lipowej, najstarszej nekropolii we wschodniej Polsce.

Zebrane wspomnienia o siostrze Stanisławie Andronowskiej składają się na wielowątkowy i barwny portret pionierki lubelskiego ekumenizmu, który redaktorzy tomu pragną przekazać przyszłym pokoleniom. W ich zamierzeniu publikacja ma być rodzajem hołdu złożonego pamięci siostry Stanisławy Andronowskiej przez lubelskich nierzymskokatolików.

Siostra Stanisława Andronowska i jej ekumeniczne dzieło. Lubelska Szarytka we wspomnieniach nierzymskokatolików, Wydawnictwo „Signa Temporis”, Podkowa Leśna 2010, ss. 65.

Książka jest dostępna w sprzedaży wysyłkowej. Zamówienia na publikację można składać pod adresem: rema_lublin@o2.pl lub REMA, skr. poczt. 209, 20-950 Lublin 1 (cena 15 zł).

Abp Józef Życiński o tej książce:

 

PEDAGOGIKA KULTURY, CZYLI JAK RATOWAĆ ZAGROŻONE WARTOŚCI HUMANISTYCZNE

Mariusz Orłowski

PEDAGOGIKA KULTURY, CZYLI JAK RATOWAĆ ZAGROŻONE WARTOŚCI HUMANISTYCZNE

Kultura – to pojęcie wieloznaczne. Różnorodność jej określeń wynika zarówno z odmiennych punktów widzenia przyjmowanych przez różne szkoły i dyscypliny naukowe, jak i z rzeczywistych przemian, którym podlegała w ciągu wieków.

/Janusz Gajda/

Pedagogika kultury. Historyczne osiągnięcia, współczesne kontrowersje wokół edukacji kulturalnej, perspektywy rozwoju – to pełny tytuł książki, która została wydana pod redakcją Janusza Gajdy nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w 1998 roku, a dzisiaj zaliczana jest już do kanonu publikacji z zakresu pedagogiki kultury. Jak pisze we wprowadzeniu redaktor publikacji, jest ona „plonem dwu konferencji naukowych zorganizowanych przez Zakład Teorii Upowszechniania Kultury Instytutu Pedagogiki UMCS w Lublinie we współdziałaniu z Lubelskim Oddziałem Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego i pod patronatem Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Pierwsza, zatytułowana „O powrót do pedagogiki kultury”, miała miejsce w grudniu 1995 r. w Dęblinie w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych, a Zakład Dydaktyki był jej współorganizatorem i wydawcą materiałów pokonferencyjnych – Pedagogika kultury a edukacja kulturalna. Rozwój historyczny, aktualność, perspektywy (Lublin-Dęblin 1996, s. 395). Druga, „Pedagogika kultury – aktualności i perspektywy”, odbyła się w Lublinie 26-27 czerwca 1997, przy współudziale Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN i w jego siedzibie (s. 5). Te dwie konferencje, których owocem jest interesująca nas publikacja, to po kilkudziesięciu latach pierwsze na tak wielką skalę debaty naukowe w Polsce, których przedmiotem stał się dorobek historyczny, teraźniejszość i perspektywy rozwoju pedagogiki kultury. Animatorem i spiritus movens całego przedsięwzięcia był ówczesny kierownik Zakładu Teorii Upowszechniania Kultury UMCS – prof. J. Gajda, który w całej swej twórczości naukowej wykazuje niezmienną wierność ideom pedagogiki kultury, sformułowanym na polskim gruncie przez takich autorów, jak Bogdan Nawroczyński, Sergiusz Hessen czy Bogdan Suchodolski.

J. Gajda to wychowanek tzw. warszawskiej szkoły naukowej Bogdana Suchodolskiego i Ireny Wojnar, rozwijającej problematykę wychowania przez sztukę. Należy podkreślić, że cechą charakterystyczną polskiej koncepcji wychowania przez sztukę jest jej ścisły związek z kulturą oraz eksponowanie jej aspektu edukacyjnego. Zainteresowania J. Gajdy zagadnieniami dotyczącymi wychowania literackiego za pośrednictwem telewizji zaowocowały rozprawą doktorską, która została wydana drukiem pt. Telewizja w kształceniu kultury literackiej uczniów (Warszawa 1979). Kolejne publikacje określiły krąg zainteresowań badawczych autora i aktualnie twórczość naukowa J. Gajdy zaliczana jest do jednego z nurtów kontynuujących idee pedagogiki kultury, a koncentruje się wokół zagadnień związanych z rolą środków masowego przekazu w edukacji i upowszechnianiu kultury oraz animacją kulturalną. W pracach, takich, jak: Telewizja a upowszechnianie kultury (Warszawa 1982), Telewizja, młodzież, kultura (Warszawa 1987) czy Edukacja bez granic. O środkach masowego przekazu (Lublin 1992) powyższe procesy ujmuje on w aspekcie szeroko pojmowanej kultury, wskazując na jej rolę osobowotwórczą. J. Gajda wiele uwagi poświęcał również problematyce wartości w życiu człowieka, podkreślając, że pedagogika kultury z natury swojej jest pedagogiką wartości. Wyrazem tych ostatnich zainteresowań autora są publikacje książkowe, takie jak: Oblicza miłości (Warszawa 1993), Wychowywać do prawdy? (Lublin 1995), Wartości w życiu człowieka – prawda, miłość, samotność (Lublin 1997) czy Honor, godność, człowieczeństwo (Lublin 2000).

Zdaniem J. Gajdy „skomplikowana współczesność z jej nieprzejrzystą rzeczywistością, pełną wieloznaczności i wielorakich zagrożeń spowodowanych głębokim kryzysem cywilizacji oraz próbami wyjścia z tej sytuacji, sprzyja powrotowi do idei pedagogiki kultury i domaga się jednocześnie krytycznej oceny jej historycznego dorobku i współczesnej wykładni założeń filozoficznych i metodologicznych” (s. 5). Wśród autorów referatów, którzy podjęli się tego zadania, znalazło się wielu znanych polskich pedagogów, kulturoznawców i filozofów, a składające się na publikację artykuły zostały zgrupowane w czterech częściach.

W części pierwszej – „Historia, współczesność i perspektywy pedagogiki kultury. Próba oceny i kontrowersje” – zebranych zostało dziesięć wystąpień prezentujących historię i perspektywy rozwoju tego kierunku myśli pedagogicznej.

Część druga – „Kultura i wartości podstawą pedagogiki. Spory wokół nich” – stanowi zestaw dwunastu referatów dotyczących m.in. zagrożeń związanych z kryzysem w kulturze i ambiwalencją w dziedzinie wartości oraz wskazuje na pedagogiczne implikacje tego typu zjawisk.

Część trzecia – „Metodologia pedagogiki kultury – jej trwałe podstawy i dalszy rozwój” – zawiera siedem tekstów poświęconych zagadnieniom związanym z metodologią pedagogiki kultury.

Ostatnią część książki – „Człowiek w kulturze i edukacji” – poświęcono omówieniom, polemikom i relacjom.

Publikację zamykają refleksje podsumowujące, w których redaktor tomu formułuje cztery istotne wnioski:

Po pierwsze, podkreśla on, że pomimo niejednorodności kierunku, jakim jest pedagogika kultury, nikt z biorących udział w obydwu konferencjach nie kwestionował trwałego dorobku naukowego klasyków tego nurtu, którzy w obcowaniu z dobrami kultury upatrywali możliwości duchowego rozwoju człowieka.

Po drugie, stwierdza, że podobnie rzecz się ma z wypracowaną przez prekursorów pedagogiki kultury metodologią nauk humanistycznych, która, przeciwstawiając się jednostronności psychologizmu i socjologizmu pedagogicznego oraz pozytywistycznemu modelowi poznania, wskazała na odrębność humanistyki. Podwaliny nowej metodologii w naukach humanistycznych stworzył Wilhelm Dilthey przez wprowadzenie kategorii „rozumienia”, która współcześnie niekwestionowana potwierdza swą obecność m.in. w hermeneutyce pedagogicznej i owocuje przewagą metod jakościowych.

Po trzecie, kontynuacji idei pedagogiki kultury dopatruje się J. Gajda w takich nurtach, jak pedagogika humanistyczna i pedagogika personalistyczna oraz rodzących się subdyscyplinach pedagogicznych, jak pedagogika twórczości, pedagogika wartości czy pedagogika zabawy.

Po czwarte, J. Gajda wskazuje na ogromne perspektywy rozwoju podstawowych kategorii pedagogiki kultury, z jednej strony ze względu na dokonujące się we współczesnym świecie pozytywne przemiany związane ze wzrostem rangi m.in. wartości takich, jak: wolność, solidarność, tolerancja czy ekumenizm, a z drugiej strony – poważne zagrożenia związane ze wzrostem fanatyzmów, agresji i przemocy, lokalnymi konfliktami zbrojnymi, eksplozją demograficzną itp. Gdy dodamy do tego wielką przepaść pomiędzy postępem cywilizacji a rozwojem kultury duchowej, wszystko to stawia przed pedagogiką kultury wyzwania bardzo trudne, lecz jednocześnie konieczne do podjęcia. Nierozstrzygnięty – zdaniem J. Gajdy – pozostaje jedynie problem, „czy wobec owych skomplikowań, sprzeczności, nadziei i zagrożeń oraz ewolucji kultury, zmuszających do stawiania nowych zadań edukacyjnych, nie jest bardziej wskazane używanie terminu neopedagogika kultury dla oddzielenia nurtu historycznego od jego współczesnego i przyszłościowego rozwoju, uwzględniającego realia rzeczywistości” (s. 391).

Chociaż największy rozkwit pedagogiki kultury przypada na cztery pierwsze dziesięciolecia XX wieku i po II wojnie światowej nurt ten stracił wiele ze swego blasku na rzecz innych koncepcji wychowania, a w krajach byłego bloku socjalistycznego był wręcz oficjalnie krytykowany, a nawet potępiany, to jednak stymulował teorię i praktykę edukacyjną, a także trwał w postaci pedagogiki humanistycznej i personalistycznej. S. Wołoszyn pod koniec ubiegłego stulecia pisał: „Wielki nurt pedagogiki kultury z pierwszych dziesięcioleci naszego wieku, nurt pedagogiki humanistycznej, znajduje swoją twórczą kontynuację w końcu naszego stulecia w narastającym ruchu – tak w skali świata, jak i u nas – edukacji kulturalnej w wymiarze nie tylko szkolnym, lecz i poszkolnym – w wymiarze całego życia człowieka” (Nauki o wychowaniu w Polsce w XX wieku, s. 79).

Publikacja Pedagogika kultury pod redakcją J. Gajdy jest namacalnym dowodem na to, że problematyką edukacji kulturalnej zajmuje się coraz większa liczba instytucji i placówek naukowo-badawczych w naszym kraju.

Janusz Gajda (red.), Pedagogika kultury. Historyczne osiągnięcia, współczesne kontrowersje wokół edukacji kulturalnej, perspektywy rozwoju, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 1998, ss. 395.

Pierwodruk: „Scriptores Scholarum” 1999, nr 4 (25), ss. 91-95.

LUTER POZA KOŚCIOŁEM?

Mariusz Orłowski

LUTER POZA KOŚCIOŁEM?

Jest takie powiedzenie, które głosi, iż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. O jego prawdziwości miałem okazję po raz kolejny przekonać się, przeglądając książki w jednym z lubelskich antykwariatów. Moją uwagę zwróciła bowiem publikacja pt. W świetle Chrystusa – Prawdy. Podręcznik do religii dla II klasy liceum i technikum.

Wydana w 2003 roku przez Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium” książka pod redakcją ks. dra Ryszarda Lisa posiada kościelne imprimatur. A oto, co możemy przeczytać w tej publikacji w rozdziale pt. Rozłam w Kościele – reformacja: „[…] kiedy w 1520 r. papież potępił czterdzieści tez Lutra i oznajmił mu to w bulli, Luter publicznie spalił bullę papieską, za co w 1521 r. papież go ekskomunikował. Marcin Luter nie zmienił jednak swoich poglądów i do końca życia trwał poza Kościołem”[1]. I co ma sobie myśleć o tym ostatnim stwierdzeniu młody człowiek (bo przecież mamy do czynienia z podręcznikiem dla licealistów), kiedy czyta powyższe słowa?

Jeżeli dodać do tego obiegowe, w kręgach katolickich, zdanie o pochodzeniu Lutra od szatana[2] oraz wyjęte z właściwego mu kontekstu znane starożytne sformułowanie: „Poza Kościołem nie ma zbawienia” (extra ecclesiam nulla salus)[3], Luter i jego nauczanie jawią się przeciętnemu katolikowi jako coś, do czego należy podchodzić z wielką ostrożnością.

Tymczasem sam Luter nauczał, że Kościołem są „wierzący, czyli święci[4], owieczki słuchające głosu swego pasterza [Jezusa Chrystusa – przyp. M.O.]. Tak bowiem modlą się (już) chłopcy: Wierzę w święty Kościół powszechny, czyli chrześcijański. A świętość ta nie polega na lnianej koszulce, świetnej zwierzchniej szacie, powłóczystej todze ani na innych ich [Kościoła rzymskokatolickiego – przyp. M.O.] ceremonialnych urządzeniach, wymyślonych przeciwko Pismu św., lecz na Słowie Bożym i na prawdziwej wierze”[5].

Luterański teolog Reinhard Slenczka podkreśla, że Lutrowi chodziło „nie o utworzenie nowego Kościoła, a już zupełnie nie o to, aby odwrócić się od Kościoła. Chodziło mu o powrót do Kościoła takiego, jaki był zawsze i jakim winien pozostać”[6]. Po wielu latach zrozumieli to również katolicy (przynajmniej niektórzy). W 1970 roku przewodniczący Sekretariatu do Spraw Jedności Chrześcijan kardynał Willebrands powiedział w swym wystąpieniu przed zgromadzeniem Luterańskiego Związku w Evian, że chociaż Luter bezpardonowo atakował papiestwo, to „zachował jednak godną uwagi treść dawnej katolickiej wiary” i w związku z tym może być uznany za nauczyciela wszystkich chrześcijan[7]. Współcześni katoliccy teologowie doszli bowiem do wniosku, że „pojęcie usprawiedliwienia jest u Lutra w pełni katolickie, takie, jakie można znaleźć w wypowiedziach Bernarda z Clairvaux, Tomasza z Akwinu, Orygenesa, Hilarego, Chryzostoma, Augustyna, Aleksandra”[8].

Z kolei ewangeliccy teolodzy stwierdzili, że Sobór Watykański II przyjął główne postulaty luterskiej reformacji:

„1) jasno zaznaczono, że Jezus Chrystus jest jedynym Pośrednikiem i Zbawcą wszystkich ludzi (Lumen gentium 60);

2) Pismo św. jest norma normans przepowiadania, a „całe” przepowiadanie Kościoła […] musi się zbliżyć do Pisma św. i być przez nie sterowane (Dei Verbum 21);

3) znaczenie Słowa Bożego, przez które Bóg przemawia do nas, zostaje podkreślone w szczególny sposób. Kościół „nie przestaje brać i podawać wiernym chleba żywota tak ze stołu Słowa Bożego, jak Ciała Chrystusowego” (Dei Verbum 21);

4) urząd nauczycielski nie jest ponad Słowem Bożym, ale jemu służy (Dei Verbum 10);

5) nabożeństwo jest liturgią, to jest najpierw zwróceniem się Boga niosącego zbawienie ludziom w słowie i sakramencie, oraz naszą odpowiedzią, ale nie jest „kultem”, w którym usiłowalibyśmy pojednać się z Bogiem przez nasze własne uczynki (Sacrosanctum Concilium 7);

6) powszechne kapłaństwo wszystkich wierzących i ochrzczonych jest należycie przedstawione i szeroko potraktowane (Lumen gentium 10, 11, 31, 33, 35 i nn.);

7) reforma, odnowa własnego Kościoła zostaje podkreślona jako warunek jedności (Unitatis redintegratio 4, 6)”[9].

Zbliżenie teologów luterańskich i katolickich doprowadziło do podpisania 31 października 1999 roku Wspólnej deklaracji w sprawie nauki o usprawiedliwieniu przez Światową Federację Luterańską i Papieską Radę ds. Jedności Chrześcijan. Dokument ten stwierdza osiągniętą przez luteran i katolików zgodę w nauce o usprawiedliwieniu[10].

Drodzy autorzy podręczników do religii katolickiej, nie straszcie więc dzieci i młodzieży Lutrem!

Przypisy:

[1] W świetle Chrystusa – Prawdy. Podręcznik do religii dla II klasy liceum i technikum, pod redakcją ks. dra R. Lisa, Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium”, Lublin 2003, s. 72.

[2] Por. F.P. Sonntag, Luter w refleksji katolickiej, [w:] Misterium Verbi, pod redakcją ks. H. Muszyńskiego i ks. A. Skowronka, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1985, s. 104.

[3] Jak pisze ks. Henryk Pietras, „najważniejszym świadkiem posługiwania się sformułowaniem „Poza Kościołem nie ma zbawienia” jest św. Cyprian z Kartaginy (ok. 200-258). […] z czysto eklezjalnego dyskursu Cypriana, poprzez nie do końca zrozumianą koncepcję Augustyna, doszło do sformułowań zdecydowanie ekskluzywistycznych, którymi straszono nieochrzczonych”. Zob. Ks. H. Pietras SJ, Poza Kościołem nie ma zbawienia… na ziemi, „Tygodnik Powszechny” nr 2 (3053) z 13 stycznia 2008.

[4] Luter był przekonany o tym, że człowiek może być simul iustus et peccator, jednocześnie usprawiedliwiony (czyli święty) i grzeszny.

[5] M. Luter, Artykuły szmalkaldzkie, XII. O Kościele, [w:] Księgi Wyznaniowe Kościoła Luterańskiego, Ośrodek Wydawniczy „Augustana”, Bielsko-Biała 1999, s. 355.

[6] R. Slenczka, Luter a katolickość Kościoła, [w:] Misterium Verbi, op. cit., s. 167.

[7] J. Willebrands, Gesandt in die Welt, [w:] Evian 1970, Epd-Dokumentation, Witten 1970, s. 97 i n., podaję za: H. Schutte, Ekumeniczne wnioski z nauki Lutra, [w:] Misterium Verbi, op. cit., ss. 121-122.

[8] F.P. Sonntag, op. cit., s. 114.

[9] H. Schutte, op. cit., s. 123.

[10] Por. S.C. Napiórkowski, Augsburg 1999 – koniec XVI wieku?, „Scriptores Scholarum. Kwartalnik wielowartościowy” 2000, nr 1 (26), s. 34.

Pierwodruk: „Pielgrzym Polski” 2009, nr 11, ss. 18-19.

CZY PASTOR JEST KAPŁANEM?, CZYLI O SZTUCE TŁUMACZENIA

Mariusz Orłowski

CZY PASTOR JEST KAPŁANEM?, CZYLI O SZTUCE TŁUMACZENIA

W 2006 roku ukazała się książka pt. Pokój dla świata[1], która jest plonem międzynarodowej konferencji „Międzyreligijne i ekumeniczne znaczenie Nostra aetate. W 40. rocznicę podpisania „Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate Soboru Watykańskiego II” zorganizowanej w 2005 r. przez Katolicki Uniwersytet Lubelski przy współudziale Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej oraz Kolegium Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych KUL. Wydawcą tej niezwykle interesującej publikacji jest Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, a jej redaktorem Sławomir J. Żurek, profesor tejże uczelni. Podkreślić w tym miejscu wypada, iż ww. książka posiada swoje trzy edycje językowe: polską, ukraińską i angielską. Jest to niewątpliwie jej zaletą, ale jednocześnie wadą, ze względu na błędy popełnione przez tłumaczy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko bardzo ciekawy tekst Jurija Reszetnikowa[2] Protestantyzm na Ukrainie w kontekście dialogu międzywyznaniowego, to błędy zawiera zarówno jego tłumaczenie polskie, jak i angielskie. Oto przykłady.

Autorka tłumaczenia polskiego w stosunku do wolnych Kościołów protestanckich używa przymiotnika „ewangelicki” zamiast „ewangeliczny”. Z tego powodu błędnie tłumaczy nazwy Kościołów: Związek Ewangelickich Chrześcijan-Baptystów (s. 178 i n.) zamiast Związek Ewangelicznych Chrześcijan-Baptystów oraz Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelickiej (s. 178 i n.) zamiast Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. Takie tłumaczenie wynika zapewne z braku świadomości tłumaczki, że w języku polskim przymiotnik „ewangelicki” zarezerwowany jest na określenie Kościołów: luterańskiego, kalwińskiego i metodystycznego. W przypadku wolnych Kościołów protestanckich używa się natomiast przymiotników: „ewangeliczny” i „ewangelikalny”. Jeżeli się tego nie wie, dochodzi do paradoksów. W tłumaczeniu na przykład czytamy: „wspólnoty baptystów i ewangelików żyły w zgodzie” (s. 182). Nie chodzi tu jednak o ewangelików (luteran, kalwinów czy metodystów), tylko o ewangelicznych chrześcijan. Nieco wyżej na tej samej stronie: „prozelityzm ewangelików we wspólnotach baptystów wywoływał ostrą reakcję ze strony tych ostatnich”. Znowu nie chodzi tu o ewangelików, tylko o ewangelicznych chrześcijan. Tego typu nieścisłości jest w całym tekście bardzo dużo.

Poza tym nieprawidłowo są tłumaczone na języki polski i angielski nazwy innych związków wyznaniowych: ewangeliccy chrześcijanie w duchu apostołów (s. 183) zamiast Ewangeliczni Chrześcijanie w Duchu Apostolskim. Ww. nazwę przetłumaczono z kolei na język angielski jako Evangelical Christians of Apostles Spirit[3], co nikomu na świecie prawdopodobnie nic nie powie. Należało użyć tu powszechnie znanej w świecie nazwy tego ruchu, która brzmi: Jesus Only.

W tekście polskim pojawiają się również inne nieprawidłowe tłumaczenia nazw Kościołów: Zakarpacki Kościół Reformatorski (s. 183) zamiast Zakarpacki Kościół Reformowany. Powyższa nazwa została przetłumaczona na język angielski jako Reformist Church in Zakarpattya[4], jednak winno być Sub-Carpathian Reformed Church. Na tej samej stronie polskiego tłumaczenia jest również mowa o wolnych chrześcijanach (darbistach). I tu jest wszystko w porządku. Jednak nazwa tego ruchu została przetłumaczona na język angielski jako Free Christians (Dabrists – chyba wkradły się literówki)[5]. I kto zrozumie, że chodzi akurat o Plymouth Brethren, bo pod taką nazwą ruch ten funkcjonuje w świecie, i Darbyists (od założyciela tego ruchu – J.N. Darby’ego)?

Na stronie 178. i następnych autorka tłumaczenia posługuje się terminem „pięćdziesiątnicy” (ang. Pentecostals), który w języku polskim niewiele mówi przeciętnemu człowiekowi. A chodzi po prostu o zielonoświątkowców. W świadomości Polaków Pięćdziesiątnica to dzień Zielonych Świąt.

Dalej, na stronie 184. tłumaczka zamieszcza następujące zdanie: „Trwa również dialog wewnątrz Kościoła protestanckiego”. Nie ma jednak jednego Kościoła protestanckiego! Dobrze tę kwestię oddaje w tym przypadku tłumaczenie angielskie: The dialogue has extended also between the Protestant churches[6].

I wreszcie, prezentując dane statystyczne na stronach 178-179, autorka tłumaczenia – zgodnie z tradycją katolicką – używa słowa „kapłani” na określenie duchownych Kościołów protestanckich. Tłumaczenie angielskie oddaje ten termin jako minister[7], czyli usługujący i tak należało to przetłumaczyć na język polski: usługujący lub pastorzy.

Dlaczego w Kościołach protestanckich nie używa się tytułu „kapłan” w stosunku do osób ordynowanych?

Jak zauważa katolicki teolog ks. prof. dr hab. Bogdan Ferdek, „Nowy Testament nazywa kapłanem tylko Jezusa Chrystusa i mówi o udziale wszystkich wiernych w kapłaństwie Chrystusa (1 P 2, 9-10, por. Ap 1, 5-6; 5, 10). […] Nowy Testament w odniesieniu do tych, którzy przewodniczą gminom chrześcijańskim nie stosuje określeń sakralnych, takich jak hiereus, sacerdos i pontifex, lecz określenia świeckie, takie jak episkopos – nadzorca, presbyteros – starszy, diakonos – sługa”[8].

Wybitny historyk starożytności dr hab. Jan Iluk twierdzi, że terminu „kapłan” (gr. hiereus) nie używano w Kościele pierwszych wieków (do końca III wieku) na wyróżnienie członków kościelnej „hierarchii”. Tradycja wczesnochrześcijańska podkreślała jedyność kapłaństwa Jezusa Chrystusa, jak czyni to autor Listu do Hebrajczyków, oraz powszechność kapłaństwa wszystkich ochrzczonych – zgodnie z 1 P 2, 5[9]. „W kręgu protestanckim ten tytuł [kapłan – przyp. M.O.] ponownie traci swoje odniesienie do osób wyświęconych, z racji powrotu do judeochrześcijańskiej (I-II wiek) idei kapłaństwa” – konkluduje J. Iluk[10].

Szanowni tłumacze, sama znajomość języka nie jest wystarczającą kompetencją do tłumaczenia. Warto o tym pamiętać.

Przypisy:

[1] Pokój dla świata. Znaczenie dialogu międzyreligijnego (w kontekście „Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate Soboru watykańskiego II”) dla społeczności polskiej i ukraińskiej oraz Kościoła w Europie Środkowowschodniej (1965-2005), pod redakcją S.J. Żurka, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, Lublin 2006.

[2] Dr filozofii, doradca deputowanego Parlamentu Ukrainy.

[3] Y. Reshetnikov, Protestantism in Ukraine towards Inter-Religious Dialogue, [w:] Peace for the World. Significance of Inter-Religious Dialogue (in the Context of the Vatican II „Declaration on the Relation of the Church to Non-Christian Religions Nostra Aetate”) for Polish and Ukrainian Societies and the Church in Central and Eastern Europe (1965-2005), pod redakcją S.J. Żurka, The John Paul II Catholic University of Lublin, Lublin 2006, s. 112.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem.

[6] Ibidem, s. 113.

[7] Ibidem, s. 107-108.

[8] B. Ferdek, Formuła konsekracji – formułą życia, [online:] www.liturgia.wroclaw.pl/eu_konsekracja.html.

[9] Por. J. Iluk, Jana Chryzostoma Komentarz do Listu Pawła do Galatów, „Gdański Rocznik Ewangelicki” 2008, vol. II, s. 60.

[10] Ibidem.

Pierwodruk: „Pielgrzym Polski” 2009, nr 12, ss. 22-23.