CZY ROZUMIESZ TO, CO CZYTASZ?

Mariusz Orłowski

„CZY ROZUMIESZ TO, CO CZYTASZ?”, CZYLI PO CO NAM HERMENEUTYKA

Wśród ludzi świadomie wierzących panuje powszechne przekonanie o tym, iż ukończenie studiów teologicznych nie jest warunkiem koniecznym do zrozumienia przesłania Biblii. Można zgodzić się z takim stanowiskiem pod warunkiem, iż nie mamy do czynienia z czytaniem tej Księgi jedynie pod kątem jej znaczenia dla nas samych, gdyż wymyka się ono wszelkiej kontroli i może doprowadzić do różnego rodzaju nadinterpretacji. Na szczęście większość ludzi obdarzona jest przynajmniej odrobiną zdrowego rozsądku – najważniejszą ze wszystkich umiejętności hermeneutycznych[1]. Czym więc jest hermeneutyka?

W klasycznym znaczeniu hermeneutyka oznacza docieranie do pierwotnego znaczenia tekstu oraz właściwe jego odczytywanie i rozumienie (interpretowanie) z perspektywy całej różnorodności nowych lub odmiennych kontekstów współczesnych[2]. Właściwa interpretacja tekstu biblijnego uzależniona jest z kolei od znajomości biblijnych form wyrazu, a więc związana jest z tym, co współczesna biblistyka nazywa krytyką form literackich[3]. Jak przekonuje G. Lohfink, „krytyka form nie jest jakąś tajemną wiedzą wysoko wyspecjalizowanych egzegetów […], nie jest żadnym luksusem, lecz przynaglającą koniecznością”[4]. Każdy czytelnik Biblii przynajmniej intuicyjnie wyczuwa przecież, że istnieje różnica pomiędzy psalmem a listem – jedno jest poezją, a drugie prozą. „Te różnice mają zasadniczy wpływ na to, jak je czytamy i w jaki sposób rozumiemy ich przesłanie dla teraźniejszości”[5] – twierdzą G.D. Fee i D. Stuart.

Jednak – jak zauważa B. Milerski – „w opinii niektórych protestantów[6] uznanie autorytetu i prymatu Pisma Świętego jest równoznaczne z postulatem jego literalnego odczytania i traktowania go jako swoistego podręcznika we wszystkich kwestiach tego świata”[7]. Nie biorą oni pod uwagę biblijnych form wyrazu, co w konsekwencji generuje błędną interpretację Biblii.

Weźmy na przykład pod uwagę nauczanie Jezusa na temat rozwodu[8], które jest zawarte w Kazaniu na górze. Konsekwencją literalnego odczytania perykopy z Mt 5, 32 jest twierdzenie, iż Jezus zabronił rozwodów za wyjątkiem przypadku cudzołóstwa. Zwolennicy takiej interpretacji słów Jezusa nie potrafią lub niech chcą zrozumieć, że Jezus nie jest jednak nauczycielem moralności. Sprowadzanie Kazania na górze do poziomu kodeksu moralności chrześcijańskiej, a osoby Jezusa do poziomu nauczyciela moralności jest zabiegiem redukującym Boże objawienie. Jezus nie pokazuje drogi życia, on jest Życiem i Drogą[9] – zauważa D. Olszewski. W Kazaniu na górze Jezus chce uświadomić swym słuchaczom, iż przestrzeganie Prawa, które ocenia jedynie ludzkie czyny, nigdy nie było ostatecznym wyznacznikiem czyjejś sprawiedliwości według standardów Bożych[10]. Jak słusznie twierdzi L. Richards, „faryzeusze uważali, że tak długo, jak zachowuje się zgodność z przepisami Prawa, rozwód jest dopuszczalny i sprawiedliwy. Tymczasem Jezus nie pozostawia wątpliwości, że choć istotnie jest on dopuszczalny, to na pewno nie jest sprawiedliwy. Rozwód jest świadectwem nieumiejętności wypełnienia Bożej woli i obnaża ułomność kondycji ludzkiej. Z perspektywy Bożego ideału rozwód, choć dopuszczalny, pozostaje grzechem. A ponowne małżeństwo, mimo że dopuszczalne, pociąga za sobą czyn sprzeczny z ideałem, a zatem należy je uznać za cudzołóstwo. […] O wiele lepiej – konkluduje L. Richards – jest schylić głowę przed Bogiem w akcie skruchy, a jeśli dojdzie do rozwodu, również wyznać swoją winę, niż – jak to czynili faryzeusze – udawać, że z "naszym" rozwodem wszystko jest w porządku[11] tylko dlatego, że jakiś ziemski sąd ogłosił zasady, które czynią go prawomocnym”[12]. Uchwycenie właściwej intencji wypowiedzi Jezusa na temat rozwodu pozwala nam zrozumieć, iż słów tych nie należy traktować jako kazuistycznej sentencji prawnej w kodeksie prawa kościelnego[13]. Podobnie rzecz ma się z wieloma innymi tekstami biblijnymi, gdyż Biblia – jak trafnie zauważa B. Milerski – nie tyle „jest rezerwuarem znaczeń dotyczących wszystkich aspektów życia, ile […] jest źródłem prawdy dotyczącej zbawienia człowieka, a szerzej – sensów egzystencjalnych”[14].

Przypisy:

[1] Por. G.D. Fee, D. Stuart, Jak czytać Biblię?, Wydawnictwo JR SZORC, bmw. brw., s. 10.

[2] Por. ibidem, s. 11.

[3] Por. G. Lohfink, Rozumieć Biblię. Wprowadzenie do krytyki form literackich, Instytut Wydawniczy „Pax”, Warszawa 1987, s. 6.

[4] Ibidem, ss. 6-7.

[5] G.D. Fee, D. Stuart, op. cit., s. 9.

[6] Z podobnym stanowiskiem możemy spotkać się również wśród niektórych tzw. przebudzeniowych grup katolickich.

[7] B. Milerski, Droga luterańska, [w:] Drogi chrześcijaństwa, pod redakcją B. Sławińskiego, Wydawnictwo Jacek Santorski & Co, Warszawa 2008, s. 112.

[8] Z całego bogactwa nauczania Jezusa wybrałem kwestię rozwodu, gdyż budzi ona wśród protestantów wiele kontrowersji. Zob. Rozwód i powtórne małżeństwo. Cztery ujęcia z perspektywy chrześcijańskiej, pod redakcją H.W. House, Wydawnictwo „Credo”, Katowice 2004.

[9] Por. D. Olszewski, Z zagadnień religioznawstwa, Diecezjalne Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1988, s. 72.

[10] Por. Rozwód i powtórne małżeństwo, op. cit., s. 217.

[11] Współcześni psychologowie twierdzą, że za rozpad związku winę zawsze ponoszą obie strony. Zob. B. Hellinger, Miłość szczęśliwa. Terapia par Berta Hellingera, Wydawnictwo „Czarna Owca”, Warszawa 2009, s. 228; B. Shoshanna, Dlaczego mężczyźni odchodzą, Wydawnictwo „Amber”, Warszawa 2009, s. 149; S. Leroy, P. Lucas, O rozwodzie, Oficyna Naukowa, Warszawa 2009, s. 49.

[12] Rozwód i powtórne małżeństwo, op. cit., s. 218.

[13] Por. G. Lohfink, op. cit., s. 117.

[14] B. Milerski, op. cit., s. 112.

Pierwodruk: „Pielgrzym Polski” 2010, nr 1-2, s. 21.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>