JAKI MODEL PATRIOTYZMU? WYBRANE KOMENTARZE PO KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ W ŚWIETLE ETYKI PROTESTANCKIEJ

Mariusz Orłowski

JAKI MODEL PATRIOTYZMU? WYBRANE KOMENTARZE PO KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ W ŚWIETLE ETYKI PROTESTANCKIEJ

Tragedia pod Smoleńskiem wywołała istną lawinę wypowiedzi we wszelkiego typu mediach i na forach internetowych. Gwałtowna dyskusja i zażarte polemiki dotyczyły zwykle kształtu polskiego patriotyzmu – jego korzeni oraz form wyrazu.

Patriotyzm w dobie globalizacji

Kaznodzieja Salomon poucza nas, że „lepiej iść do domu żałoby, niż iść do domu biesiady; bo tam widzi się kres wszystkich ludzi”[1] (Koh 7, 2). Czy wszyscy jednak musimy przeżywać żałobę na jeden sposób? „Żałoba nie powinna wyglądać, żałoba jest”[2] – pisała Małgorzata Szumowska[3], a prof. Piotr Balcerowicz[4] słusznie zauważył, że „szacunek wobec tragedii, wobec smutku rodzin nie oznacza, że my wszyscy powinniśmy postępować wedle identycznego wzorca”[5]. Dlatego też M. Szumowska miała prawo napisać po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego: „Boję się takiej żałoby. Boję się rozszlochanego narodu nad trumnami, oszalałych haseł Polska Chrystusem Narodów[6] i ludzi w bejsbolówkach owiniętych biało-czerwoną flagą”[7].

Prof. Zachariasz Łyko, nieżyjący już protestancki etyk i jurysta, pisał swego czasu, iż „powinno się ostrzegać przed patriotyzmem przesadnym, zbliżonym do nacjonalizmu, który w dzisiejszych czasach międzynarodowego dialogu oraz tendencji integracyjnych i globalizacyjnych nie może być czynnikiem twórczym”[8]. Ewangelicyzm polski, pozytywnie odnosząc się do procesu integracji europejskiej, opowiada się przy tym jednoznacznie za pluralistyczną wizją Europy, podkreślając, że procesowi pojednania powinien towarzyszyć namysł nad własną historią[9].

Częścią polskiej historii jest m.in. Katyń, który – jak twierdzi prof. Paweł Śpiewak[10] – staje się teraz, z powodu katastrofy pod Smoleńskiem, faktem o skali globalnej. „Jest to rodzaj pośmiertnego zwycięstwa Prezydenta, dla którego pamięć historyczna była kwestią ważną”[11] – konkluduje socjolog. Przyznając rację P. Śpiewakowi, należy jednak pamiętać o tym, że zwycięstwo to nie było w żaden sposób zamierzone. I nie zmieni tego faktu nawet ciągłe powtarzanie o złożonej przez polską delegację ofierze[12], gdyż – jak słusznie zauważa P. Balcerowicz – „ofiara ma sens, jeżeli ktoś dokonuje jej świadomie i w jakimś celu. To była podróż, której celem było oddanie hołdu tym, którzy zginęli w Katyniu. Z tą podróżą nic więcej się nie wiązało. To była po prostu katastrofa lotnicza”[13]. W takich okolicznościach powinniśmy płakać z płaczącymi (por. Rz 12, 15), lecz czy żal, smutek i żałoba oznaczają, iż o zmarłych należy mówić tylko dobrze i zapomnieć te działania, za które byli za życia krytykowani?

Polityka a etyka

„Jeżeli uznamy argument, że śmierć człowieka zmienia ocenę jego dokonań, to oznaczałoby, że podstawy etyki runęły w gruzach. Bo wszyscy kiedyś umrzemy. Czy to oznacza, że nasza śmierć oczyszcza nasze konto z plusów i minusów?”[14] – pyta P. Balcerowicz. Z pewnością nie. Napisano przecież: „Nie ma ani jednego sprawiedliwego” (Rz 3, 10) i śmierć człowieka – nawet tragiczna – niczego tu nie zmienia. I chociaż krytyka jest jednym z instrumentów przeciwdziałania patologiom władzy, Wojciech Wencel krytyków prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego wizji Polski określa mianem „skrzeczących karłów”. Ponieważ zdaniem felietonisty „Gościa Niedzielnego” „jeszcze raz zostaliśmy wydani na pastwę Rosji”, wzywa on Polaków do kontynuacji historycznego konfliktu ze wschodnim mocarstwem w imię haseł takich, jak… Bóg, prawda, dobro, honor, ojczyzna[15]. No cóż, w zestawie zabrakło chyba tylko słowa „piękno”, ale też różnić się pięknie W. Wencel raczej nie potrafi.

Z. Łyko twierdził, że „każda większa struktura organizacyjna czy ruch wykazuje – w miarę upływu czasu, wzrostu i narastającej siły – tendencje totalizujące i unifikujące […]. Postawom takim mogą towarzyszyć przeróżne ideologiczne widma (czy wręcz psychozy) faktycznych lub urojonych zagrożeń, wskazujące – według ich zwolenników – na potrzebę stosowania radykalnych działań. Arogancji władzy bowiem najczęściej wtóruje jej brutalizacja oraz koniunkturalizacja, a przy tym także aplauz mas”[16]. Z tego też powodu w tradycji pietystycznej[17] oraz kręgach współcześnie nawiązujących do pietyzmu polityka postrzegana jest często jako sfera amoralnej walki o władzę i wpływy[18].

Z drugiej jednak strony – jak trafnie zauważa ks. prof. Marcin Chintz[19] – „przesłanie Jezusa i Jego osoba od samego początku były wpisane w porządek polityczny. Pismo Święte zawiera wiele wypowiedzi dotyczących państwa i prawa, Izraelici, a później chrześcijanie byli obywatelami, a dokładniej – jak to wówczas określano – poddanymi swoich państw i – chcąc czy nie chcąc – musieli podejmować decyzje i działania o charakterze politycznym”[20]. Czy podejmując decyzje i działania o takim charakterze, można jednak zachować czyste ręce?

„W historii powszechnej i w historii Kościoła możemy wskazać wiele takich wydarzeń, w których chrześcijanie przeżywali duże wątpliwości co do słuszności swych wyborów politycznych i niejednokrotnie każda z obranych dróg musiała prowadzić do pojawienia się wyrzutów sumienia”[21] – pisze M. Hintz. Czy w takich okolicznościach jest dla człowieka jakaś nadzieja? Sola gratia!

Z perspektywy dualistów, czyli nadzieja na usprawiedliwienie poza historią

„Polaryzacja oraz napięcie w relacjach między Chrystusem i kulturą [w tym polityką – przyp. M.O.] oznaczają, iż życie musi się toczyć w ciągłej niepewności i w poczuciu grzechu, ale również z nadzieją na usprawiedliwienie, które znajduje się poza historią”[22] – pisze H. Richard Niebuhr[23]. Założenie, że posłuszeństwo Bogu oznacza posłuszeństwo w stosunku do instytucji społeczeństwa i lojalność wobec jego członków, a jednocześnie posłuszeństwo Chrystusowi, który społeczeństwo to osądza, powoduje, że stajemy się poddanymi dwóch moralności jako obywatele dwóch światów, które w dużej mierze są sobie przeciwstawne[24]. Być w tym świecie, ale nie być z tego świata – to jedynie ideał, do którego możemy dążyć. Jak długo jednak żyjemy na tym świecie, przynajmniej do pewnego stopnia, zawsze będziemy również z tego świata (por. J 15, 19). „Uchwycenie dynamicznej natury egzystencji stanowi – według H.R. Niebuhra – wielki i unikatowy wkład dualistów zarówno w chrześcijańską teorię, jak i praktykę”[25]. Godnym podkreślenia – jego zdaniem – jest to, że „dualiści zwrócili uwagę na zasięg i moc oddziaływania Chrystusa, który sięga w głąb ludzkich serc i umysłów, oczyszczając źródła życia. Odsunęli na bok powierzchowne analizy występku i spróbowali odsłonić głębokie korzenie ludzkiej deprawacji. Dodatkowo – po części na skutek tych obserwacji – tchnęli nowego ducha zarówno w chrześcijaństwo, jak i w kulturę. Chrześcijaństwu przekazali nową wizję wspaniałości Bożej łaski w Chrystusie, nowe postanowienie aktywnego działania w sprawie Bożej oraz wezwanie do wyzwolenia się od praktyk i instytucji, którymi zastąpiono żywego Pana. Do kultury wnieśli ducha bezinteresowności, który nie pyta, czego dokładnie wymaga prawo kultury czy prawo Ewangelii albo ile można na tym zyskać; pyta raczej, czego w danych warunkach wymaga służba bliźniemu i jakie właściwie są te warunki”[26].

Ponieważ Chrystus powiedział: „A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie” (Mt 7, 12), przejawem zdrowego patriotyzmu oraz prawdziwej miłości do naszej ziemskiej ojczyzny nie jest zatem kontynuacja historycznego konfliktu z Rosją (tym razem w wymiarze polityczno-gospodarczym), jak chce tego W. Wencel[27], ale myślenie obywatelskie[28]. Trafnie zauważył więc W. Benedyktowicz, że „humanizm chrześcijański i humanizm świecki mają różne, niepojednywalne źródła i motywacje, ale na płaszczyźnie praktycznego działania dadzą się sprowadzić do jedności. Człowiek żyjący wiarą i z wiary wie, że służyć Bogu może jedynie przez służenie człowiekowi”[29]. Najwyższy więc chyba czas dewizę z okresu II wojny światowej „Bóg, Honor, Ojczyzna” zamienić na „Bóg, Człowiek, Ojczyzna”. W końcu wojna zakończyła się już jakiś czas temu, a i sam Bóg z honorem nie miał nigdy nic wspólnego. Wręcz przeciwnie – „uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej” (Flp 2, 8).

Przypisy:

[1] Wszystkie cytaty biblijne pochodzą z: Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Nowy przekład z języków hebrajskiego i greckiego, Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1990.

[2] M. Szumowska, Boję się takiej żałoby, [online:] www.krytykapolityczna.pl/Opinie/Szumowska-Boje-sie-takiej-zaloby/menu-id-1.html.

[3] Reżyserka filmowa, scenarzystka, producentka, członkini Europejskiej Akademii Filmowej.

[4] Filozof, orientalista i kulturoznawca, członek Komitetu Nauk Orientalistycznych Polskiej Akademii Nauk.

[5] Rozmowa Jakuba Janiszewskiego z Piotrem Balcerowiczem i Sylwią Hutnik, [online:] www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,7773211,_Jesli_uznamy__ze_smierc_czlowieka_zmienia_ocene_jego.html.

[6] Zdaniem ks. Witolda Benedyktowicza, nieżyjącego już duchownego Kościoła Ewangelicko-Metodystycznego i profesora etyki, „niektóre wątki polskiej narodowej filozofii mesjanistycznej zasługują na uwagę i kontynuację, inne należy uznać za negatywne, nawet niebezpieczne, jako pożywkę nacjonalizmu. Jest bowiem oczywiste, że patriotyzm i nacjonalizm to dwa różne, zdecydowanie odmienne zjawiska. Nacjonalizm jest zamaskowaną lub jawną megalomanią narodową, niegodną chrześcijan […]. Zob. W. Benedyktowicz, Co powinniśmy czynić? Zarys ewangelickiej etyki teologicznej, Chrześcijańska Akademia Teologiczna, Warszawa 1993, s. 204.

[7] M. Szumowska, op. cit.

[8] Z. Łyko, Etyka, Wyższa Szkoła Teologiczno-Humanistyczna im. Michała Beliny-Czechowskiego, Podkowa Leśna 2006, s. 429.

[9] Por. M. Hintz, Chrześcijańskie sumienie. Rozważania o etyce ewangelickiej, Wydawnictwo „Głos Życia”, Katowice 2006, ss. 116-119.

[10] Socjolog i historyk idei.

[11] P. Śpiewak, Polska żałoba, [online:] www.kulturaliberalna.pl/2010/04/13/pawel-spiewak/.

[12] Zob. np. T. Terlikowski, Bojaźń i drżenie, [online:] www.ekumenizm.pl/content/article/20100416095717363.htm.

[13] Rozmowa…, op. cit.

[14] Ibidem.

[15] Por. W. Wencel, Dwie Polski, dwie Rosje, „Gość Niedzielny” z dn. 9 maja 2010, nr 18, s. 66.

[16] Z. Łyko, op. cit., s. 450.

[17] Pietyzm – ruch reformistyczny w Kościele luterańskim w XVII i XVIII w. dążący do rozbudzenia uczuć religijnych.

[18] Por. M. Hintz, op. cit., s. 100.

[19] Duchowny Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, teolog i etyk.

[20] M. Hintz, op. cit., s. 92.

[21] Ibidem.

[22] H.R. Niebuhr, Chrystus a kultura, Wydawnictwo „Znak”, Kraków 1996, s. 59.

[23] Jeden z czołowych amerykańskich teologów protestanckich XX wieku.

[24] Por. H.R. Niebuhr, op. cit., s. 58-59.

[25] Ibidem, s. 213.

[26] Ibidem, ss. 213-214.

[27] Por. W. Wencel, op. cit., s. 66.

[28] Por. Z. Łyko, op. cit., s. 429.

[29] W. Benedyktowicz, op. cit., s. 205.

Pierwodruk: „Pielgrzym Polski” 2010, nr 7-8, ss. 23-24.

Możliwość komentowania jest wyłączona.