SPOŁECZNE WYZNANIE WIARY, CZYLI KOŚCIÓŁ NIE DZIAŁA W PRÓŻNI

Mariusz Orłowski

SPOŁECZNE WYZNANIE WIARY, CZYLI KOŚCIÓŁ NIE DZIAŁA W PRÓŻNI

Społeczne Wyznanie Wiary to dodatek, który zamyka Zasady Socjalne, czyli społeczne nauczanie Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego, w którego skład wchodzi Kościół Ewangelicko-Metodystyczny w RP. Ten historyczny dokument sięga swymi korzeniami początków metodyzmu, już bowiem Jan Wesley, tworząc pierwsze stowarzyszenie metodystów, opracował obowiązujące w nim Zasady Ogólne, którymi mieli kierować się jego członkowie. Mieli oni unikać zła i czynić dobro, korzystając z ustanowionych przez Boga środków łaski[1]. J. Wesley nie działał jednak w próżni. Jako „rojalista z przekonania, wpisywał się klarownie w istniejącą scenę polityczną. Rozumiał i popierał władzę królewską, która nie kończyła się u bram Kościoła, lecz ogarniała go swym autorytetem. Tworząc oddolny ruch kościelny, w którym świeccy, najczęściej niewykształceni, prości ludzie stawali pierwsze kroki w nauce demokracji i ćwiczyli się w braniu spraw w swoje ręce, Wesley przyczynił się, świadomie lub nie, do propagowania i wzmacniania raczkującej jeszcze wówczas demokracji”[2] – twierdzi bp Edward Puślecki i trudno odmówić mu racji. Przypisywane Winstonowi Churchillowi stwierdzenie głosi z kolei, że „demokracja to najgorszy system, ale nie wymyślono nic lepszego”. Zanim jednak na Wyspach Brytyjskich demokracja zapanowała w pełni, XVIII-wieczna Anglia znajdowała się w rozpaczliwym położeniu. „Cały naród – jak twierdzi Charles Silvester Horne w swojej A popular history of the free churches – wydawał się zaprzedany orgii pijaństwa, co sprawiało, że samo brzmienie słowa Anglik było smrodem dla nozdrzy innych narodów”[3]. A oto jak ówczesną Anglię charakteryzuje Wesley L. Duewel:

„Przeciętny obywatel Anglii w dobie przed przebudzeniem [religijnym – przyp. M.O.] był ignorantem i to zadziwiająco prymitywnym. Szkoły były instytucjami ściśle elitarnymi. Tylko nieliczne miasta miały jakiekolwiek służby przypominające policję. Motłoch plądrował i łupił Londyn i Birmingham, paląc domy, otwierając więzienia, terroryzując mieszkańców. Przestępcy z coraz większą śmiałością zastraszali zwykłych obywateli. W co trzecim domu sprzedawano mocne trunki, a bary z ginem obiecywały, że tu można spić się za pensa, a za dwa pensy można spić się na umór i jeszcze dostać miejsce na sienniku, aż wróci przytomność. Londyńczycy rzadko kiedy podróżowali po zmroku, nawet do najbliższych dzielnic. Jeśli wybierali się gdzieś, to uzbrojoną grupą. Przemyt kwitł wzdłuż wybrzeża, a przemytnicy rozprowadzali towary w Londynie. Nawet dyscypliny sportu popularne w tych czasach były brutalne: walki kogutów, walki byków, walki dzikich psów”[4].

W takich oto okolicznościach członkowie tzw. Klubu Świętych, czyli niewielkiej grupy przyjaciół pod przewodnictwem J. Wesleya, których pragnieniem było prowadzenie świętego życia, postanowili poświęcać swój wolny czas na odwiedzanie chorych i więźniów. Więzienia wtedy „były ciemne, zatłoczone, brudne, śmierdzące wodą z rynsztoka, która płynęła przez teren więzienia. Nie było tam łóżek, brakowało wody, a jedyne jedzenie, jakie otrzymywali więźniowie, to warty dwa pensy kawałek chleba na głowę dziennie. Wielu więźniów umierało w ciemnych i plugawych celach. To w takich więzieniach Wesley i inni członkowie jego grupy rozpoczęli posługę we wczesnym okresie przebudzenia”[5].

W późniejszym czasie kontakt ze środowiskiem mas pracujących – ubogich robotników i górników, których J. Wesley postanowił wyrwać z inercji religijnej – pogłębił jego wrażliwość społeczną. Jan Wierusz Kowalski zauważa, że poglądy J. Wesleya ewoluowały od troski o zbawienie własnej duszy do wrażliwości na ludzką krzywdę. W zgodzie z wyznawanymi zasadami religijnymi J. Wesley „rozwijał akcję charytatywną, zakładał szpitale, sierocińce i szkółki, zakładał kasy zapomogowe, które ułatwiały drobnym rzemieślnikom rozbudowywanie własnych warsztatów pracy”[6]. Tak więc działalność J. Wesleya nie ograniczała się – jak w przypadku wielu duchownych tamtych czasów – do jałowego moralizowania[7]. Jego wystąpienia dotykały trapiących Anglię problemów społecznych – pijaństwa, przemocy czy niewolnictwa. Znana jest korespondencja J. Wesleya z Williamem Wilberforcem, w której zagrzewał tego brytyjskiego polityka i filantropa „do wytrwania w jego walce z niewolnictwem”[8]. Ten niestrudzony aktywista na rzecz zniesienia niewolnictwa stał się po swym nawróceniu jednym z wybitniejszych angielskich abolicjonistów[9].

Bolesław Parma zauważa z kolei, że J. Wesley „doprowadził do powstania pierwszej darmowej przychodni w Anglii, wywarł wpływ na reformę więziennictwa oraz na poprawę warunków pracy robotników, a pośrednio – na przyszłą politykę Wielkiej Brytanii […]”[10]. Tony Lane podkreśla, „że bez przebudzenia Wielka Brytania prawdopodobnie przeżyłaby rewolucję podobną do Rewolucji Francuskiej”, a w działalności J. Wesleya i jego współpracowników „mają swoje korzenie związki zawodowe i Partia Pracy”[11].

Nie do przecenienia są również dokonania J. Wesleya na polu oświaty. Zrealizował on swój „pomysł założenia biblioteczki popularnej, w której wydano ponad 300 tomików z różnych dziedzin: literatury, historii, poezji, religii itd. Tłumaczenia z języków obcych, streszczenia oraz przystępnie pisane prace popularyzowały kulturę i wiedzę w niższych warstwach społecznych. Sprzedawane po niskiej cenie, cieszyły się olbrzymim powodzeniem. Pomysł tych kieszonkowych książeczek stawia Wesleya w rzędzie najwybitniejszych popularyzatorów wiedzy w XVIII wieku”[12].

To, co było oczywiste w czasach J. Wesleya, niekoniecznie musi być jednak oczywiste dla nas – ludzi żyjących w XXI wieku. Ponieważ zmienia się świat, w którym żyjemy, zmieniają się również problemy, z jakimi zmagają się współczesne społeczeństwa. Co jest złem, a co dobrem w kontekście rozwoju takich dyscyplin naukowych, jak biotechnologia czy inżynieria genetyczna? Jakie zachowania społeczne można nazwać właściwymi, a jakie nie – oto kwestie podlegające nieustannej dyskusji i próbom ponownego zdefiniowania. Bp E. Puślecki pisze, że „odniesienie metodystów do najważniejszych kwestii społecznych może rodzić wiele kontrowersji, które wszak nie przekreślają, ale dobitnie uzasadniają potrzebę posiadania oficjalnego stanowiska całego Kościoła właśnie w kwestiach kontrowersyjnych czy niejasnych”[13].

Pomimo tego, że Zasady Socjalne są oficjalnym dokumentem Kościoła, nie narzucają jednak poglądów, a jedynie prezentują bieżące trendy kościelne. Są „jakby tablicą informującą o aktualnych poglądach Kościoła w kwestiach społecznych”[14]. Celem wskazówek Kościoła wyrażonych w tym dokumencie nie jest narzucanie komukolwiek czegokolwiek, ale inspirowanie do przemyśleń i pozytywnego działania[15]. Jedno bowiem jest pewne. Współcześni metodyści, podobnie jak żyjący w XVIII wieku Jan Wesley, uważają, że „Ewangelia Jezusa Chrystusa ma swój wymiar duchowy i społeczny”[16].

Przypisy:

[1] Por. E. Puślecki, Przedmowa do wydania polskiego, [w:] Zasady Socjalne. Nauka społeczna Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego, Wydawnictwo „Pielgrzym Polski”, Warszawa 1997, s. 5. Do ustanowionych przez Boga środków łaski J. Wesley zaliczał: studium Pisma Świętego, modlitwę, post, Wieczerzę Pańską oraz budujące rozmowy. Zob. E. Puślecki, Powracająca fala. Działalność Południowego Episkopalnego Kościoła Metodystycznego w Polsce w latach 1920-1924. Studium historyczno-teologiczne, Wydawnictwo „Pielgrzym Polski”, Warszawa 2001, s. 52.

[2] E. Puślecki, Powracająca fala, op. cit., s. 35.

[3] Cyt. za: C. Whittaker, Wielkie przebudzenia. Boży mężowie i ich przesłanie, Instytut Wydawniczy „Agape”, Warszawa 1997, ss. 35-36.

[4] W. Duewel, Ogień przebudzenia, Wydawnictwo „Pielgrzym”, Choszczno 2003, ss. 40-41.

[5] Ibidem, s. 41.

[6] J. Wierusz Kowalski, Reformatorzy chrześcijaństwa, Państwowe Wydawnictwo „Iskry”, Warszawa 1970, s. 312.

[7] Por. T. Lane, Wiara – rozum świadectwo. Dzieje myśli chrześcijańskiej, Ośrodek Wydawniczy „Augustyna”, Bielsko Biała 2001, s. 233.

[8] W. Duewel, op. cit., s. 70.

[9] W 2006 roku wszedł na ekrany kin film pt. „Głos wolności” (tytuł angielski Amazing Grace), opowiadający o życiu i działalności Williama Wilberforce’a.

[10] B. Parma, Niepokorni synowie Kościoła, Zbory Boże Chrześcijan Dnia Siódmego, Wodzisław Śl. 2007, ss. 138-139.

[11] T. Lane, op. cit., s. 234.

[12] J. Wierusz Kowalski, op. cit., s. 312.

[13] E. Puślecki, Przedmowa do wydania polskiego, op. cit., s. 5.

[14] Ibidem, s. 6.

[15] Por. ibidem.

[16] Ibidem, s. 7.

Pierwodruk: „Pielgrzym Polski” 2010, nr 9-10, ss. 13-14.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>